Kartki z kalendarza
13 Jan
Spoglądam wstecz i widzę tyle, tyle pustych godzin… Znacie? Przeglądałam kalendarz i zastanawiałam się, co też działo się w ciągu tych wszystkich dni, po których zostały tylko puste kartki z datami. Gdzieniegdzie zanotowane jakieś spotkanie, szczepienie, coś do zapamiętania – a reszta?
Dni mijają i nic po nich nie zostaje. To trochę tak, jakby się umierało. Tak totalnie. Życie staje się krótsze o kolejny, ważny przecież dzień i nic z tego nie wynika. Po paru miesiącach nawet nie wiesz, na co dokładnie rozmienił się ten czas.
Może zapisywanie czegoś z każdego dnia jest jakimś sposobem? Może coś się ocala? Może ocala się więcej, niż może ocalić sama pamięć? A może to tylko patykiem po wodzie wszystko? (i żeby po wodzie, a nie po jakiejś gorszej materii…)
Patrząc na ten blog można dojść do wniosku, że mam coraz większe dziury w życiorysie, bo od ostatniej notki minęło… minęły 3 miesiące.
Chciałoby się więcej. Bo, wracając to piosenki cytowanej na początku, nie chciałoby się tak po prostu przeminąć.

