Zatrzymać czas
4 sie
Czas pędzi, jak szalony… Dopiero dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Liczyliśmy tygodnie, żeby powiedzieć rodzinie, że będzie nas więcej. A teraz – odliczam tygodnie do terminu porodu, a one coraz bardziej topnieją…
Z jednej strony cieszę się, że dziecko już niedługo będzie z nami, a z drugiej czuję się na to zupełnie nieprzygotowana.
Nie chodzi mi tylko o przygotowania zewnętrzne, remonty, porządki, zakupy – choć i tutaj mam wrażenie, że nie wszystko jest jeszcze gotowe.
Wydaje się, że trzydzieści kilka tygodni to wystarczający czas, żeby przygotować się psychicznie na pojawienie dziecka, na przyzwyczajenie się do myśli, że jest nas już nie dwoje, a troje. Tak się tylko wydaje… Mówię do dziecka, czuję jego ruchy, martwię się o nie, ale mimo wszystko „brzuch” i zdjęcia usg, to jeszcze nie jest człowiek (choć jednocześnie wszystko to stanowi niezbity dowód na istnienie owego człowieka).
Im bardziej dni lecą, tym częściej wpadam w panikę – o rany, to już, zaraz!
Nie mam takich doświadczeń, więc nie wiem, jaką będę matką, jak zareaguję na dziecko, jak poradzę sobie z obowiązkami, jak będę to wszystko odczuwać. Czy mama urodzi się razem z dzieckiem, czy raczej będę chciała uciekać… Wiem jedno – wszystko będzie inaczej.
I to już tak niedługo.
