Niespodzianka
13 sie
Nie wszystkie niespodzianki lubię, jest wiele takich, których wręcz nie znoszę, ale akurat jeśli chodzi o płeć dziecka zdecydowaliśmy się z mężem na niewiadomą.
Kilka dni temu jednej ze stron dla kobiet w ciąży zamieściłam prostą ankietę. Zapytałam:
Płeć dziecka:
- Tak: chcemy/chcieliśmy poznać płeć naszego dziecka
- Nie: wolimy niespodziankę
Głosowało 91 użytkowniczek, więc grupa całkiem reprezentatywna. Ja nie mogłam odpowiadać na zadane przeze mnie pytanie, w związku z czym liczba osób głosujących na „nie” była jeszcze bardziej dramatycznie niska. Głosowała tak jedna osoba:)
Wiem, że większość ludzi chce poznać płeć swojego dziecka, ale taaak ogromna przewaga bardzo mnie zaskoczyła.
Może wiedza na temat płci w jakiś sposób pomaga oswoić sytuację, daje poczucie, że mamy większy wpływ na to, co będzie. Może, nie wiem do końca.
Dzieci i tak dostarczają całej masy niespodziewanych sytuacji, więc może rodzice chcą uniknąć przynajmniej tej jednej.
Może bardziej chodzi o sferę praktyczną – malowanie dziecięcej sypialni, wybór kolorów, ubranek itp. My jeśli chodzi o krój to, dla niemowląt preferujemy unisexy ;) , co zaś się tyczy kolorów wybieramy te neutralne (na róż oboje mamy uczulenie).
Badania usg są teraz bardzo dokładne i dają dużą pewność (zwłaszcza, jeśli chodzi o chłopców), ale i tak zdarzają się niespodzianki. Znajoma przez całą ciążę spodziewała się córeczki, każde badanie to potwierdzało, więc i pokój przygotowali dla małej księżniczki i ubranka były raczej „kobiece”. Aż tu przyszedł dzień porodu i zamiast Marysi urodził się Tomek…
Lekarze pytają nas przy kolejnych badaniach, czy chcemy tę płeć poznać, czy nie, bo każdy kolejny lekarz twierdzi, że nie ma co do tego wątpliwości i gdybyśmy tylko się zdecydowali, mogą nam zrobić odpowiednie ujęcie.
Poczekamy na godzinę „zero”, do której z każdym dniem coraz bliżej.
